“Pisze do mnie Ikea, Rossman, Pizza Hut…”
Czy się śpi, czy się leży kilka tysięcy złotych z internetu się należy... Zasady Pasywnego E-biznesu mój nowy kurs - trwają zapisy!
Byłem raz z pewnym towarzystwem przy piwie. I tak od słowa do słowa, najstarszy człowiek jaki tam był zaczął jakąś historię opowiadać, opatrzając mniej więcej takim wstępem:
Jak będziecie w moim wieku, to pewnie zauważycie, że na ludzi nie działają takie hasła jak zróbmy coś, zrób coś. Dlatego więc ten dziadek o którym wspominałem powiedział “Ja idę dziś tam a tam” i wtedy wszyscy z nim poszli. Ale gdyby powiedział “chodźmy tam dziś” pewnie by się nikomu nie chciało…

Rzecz jasna, wiedzę zdobytą przy piwku od razu zacząłem wykorzystywać. Przykładowo z tych względów nie wspomniałem wiele o czytelniku opisując historyjkę o oporniku w artykule Jak opornik to opornik… - dlaczego czytać książki?, opisałem tam doświadczenia swoje i krowy. Umysłu nie obchodzi czy piszę o sobie, czy pisze o krowie - doświadczenie jest doświadczeniem, a właśnie doświadczenie chciałem przekazać. A artykuł taki zadziała znacznie lepiej niż jakieś hasło promocyjne pt. “czytaj książki”. Gdybym pisał wprost do czytelnika “czytajmy książki” - czytelnik mógłby się poczuć zaatakowany… i uciec ode mnie.
Strzelnica reklamowa…
Powiedz - jak się czujesz, gdy każdy dookoła chce Ci coś sprzedać? - ja się czuję nie najlepiej… a już na pewno w momencie kiedy nie mam zamiaru niczego kupować. Stąd właśnie dlatego, tworzę strony w dwóch różnych kierunkach.
Strony przez siebie tworzone mógłbym podzielić na dwa rodzaje, jedne to takie przykładowo ministrony, które służą szybkiej sprzedaży - klient trafia bo szuka, więc kupuje.
Drugie to takie jak ten serwis o e-biznesie, gdzie człowiek trafia, nie w celu kupienia czegoś… ale w celu dowiedzenia się czegoś. A przy okazji… od czasu do czasu mogę wzbudzić gdzieniegdzie ciekawość czytelnika jakimś nowym produktem, czy też usługą.
Dwie drogi w marketingu
To są właśnie dwie różne drogi jakimi idę w swoich działaniach. Jedna droga szybka i działająca na krótką metę to tzw. performance marketing. Służy praktycznie tylko i wyłącznie sprowokowaniu natychmiastowej akcji (sprzedaż, zapis na newsletter itd.). W tym celu tworzę ministrony, kupuję gdzieś reklamy, wysyłam mailing sprzedażowy itd.
Druga droga to tzw. branding, a więc długotrwałe budowanie świadomości potencjalnego klienta o istnieniu danego serwisu. Tak by w przypadku, gdy się ktoś na coś sam zdecyduje, wiedział gdzie zajrzeć. Przykładowo pomagam w ten sposób Kindze Mądry promować usługę TAO.pl. Wspominam o tym serwisie gdzieniegdzie w artykułach, budując tym samym świadomość istnienia serwisu. A jak komuś się kiedyś zechce umieścić ogłoszenie prasowe w gazecie, będzie wiedział gdzie zajrzeć - w ten oto sposób, nie muszę niczego sprzedawać by sprzedać.
PS: Apropo tej historyjki co przy piwie usłyszałem, czy zauwazyłeś że w tym artykule piszę o sobie? A to tylko dlatego, że dla Twojej pamięci, nie ważne jest o kim piszę, ważne są doświadczenia i logiczny ciąg zdarzeń.
Komentarze i opinie
4 Komentujących to ““Pisze do mnie Ikea, Rossman, Pizza Hut…””
Przeczytaj, pomyśl i napisz komentarz - dzięki.
Śledź komentarze do tego wpisu w kanale RSS Czytaj regularnie i komentuj tego bloga, po umieszczeniu 7-dmiu komentarzy, linki do Twojej strony umieszczone przy komentarzach będą wolne od atrybutów nofollow.
Aby być na bieżąco z tym co się dzieje na blogu subskrybuj kanał RSS (co to jest RSS?)








Fajna i ciekawa droga (w zasadzie dwie;) A czy możesz zdradzić, która jest bardziej dochodowa? Czy lepiej tworzyć ministrony i skupić się na doraźnych dochodach, czy mieć jeden konkretny serwis i starać się na nim zarabiać?
Witaj,
To rzecz jasna wszytsko zależy. Robienie jednego dużego serwisu jest długotrwałe - ale znacznie bardizej stabilne i pewne. Bo się tym człowiek zajmuje..coś tam dłubie poprawia.
Jednak obserwuje wielu takich którzy zaczynają z wielkimi ambicjami i na tym kończą… zrobią fragment portalu nic nie zarobią przez 3 miesiące i sobie w tym momencie odpuszczają.
Dlatego nakłaniam najpierw do prostych spraw, takich jak ministrona, bo na nich mozna szybciej zarobić. I przekonać się że to działa. Przeciętnie na ministronie nie zarobisz wiele, ale coś zarobisz i jest to prawie że pewne tym sposobem.
http://pp.ministrona.pl/ministronka-pod-wybrana-ksiazke/ - 4 się już sprzedały o rozwodzie i alimentach
http://pp.ministrona.pl/wykorzystac-szczegoliki/- 3 się już sprzedały o wspólnotach mieszkaniowych
noi sprzedaje się dalej.
Znacznie wiecej na pp zarobiłem na konkretnym serwisie, ale na konkretnym serwisie na efekty znacznie dłużej czekałem. A czekanie to praktycznie jedyna rzecz która ludzi od pp odgania.
Dodatkowo konkretny serwis ma to do siebie, że dizęki konkretnemu serwisowi, wiesz kto Ja, ja wiem kto Ty
- To jest wielki plus, gdybym rok temu wystartował z takim blogiem pewnie by wiele osób go olało
Na ministronach, zlecaniu reklam itd, nikt by nie wiedział kto ja.
Ciekawe jest też, to, że mało osób potrafi czytać bez dialogu wewnętrznego. Przy szybkim i fotograficznym czytaniu nie można w myślach “powtarzać sobie” czytanego tekstu. To powtarzanie wynieśliśmy ze szkoły, czytając na głos i prawdą jest, że tak naprawdę zwalnia to nam proces czytania, bo nie możemy robić tego szybciej niż nasz dialog wewnętrzny w głowie.
Dlaczego o tym piszę? Bo ludzie czytając tekst np. “Ja idę spać” powtarzają to sobie w głowie, w myślach. Coś jak autosugestia
Zieew.
widze, ze to moga byc skuteczne sposoby wplywania na inne osoby