“Pisze do mnie Ikea, Rossman, Pizza Hut…”

luty 17, 2007 by precelik
kategoria: Inne, Pisanie-copywriting 

Czy się śpi, czy się leży kilka tysięcy złotych z internetu się należy... Zasady Pasywnego E-biznesu mój nowy kurs - trwają zapisy!


Byłem raz z pewnym towarzystwem przy piwie. I tak od słowa do słowa, najstarszy człowiek jaki tam był zaczął jakąś historię opowiadać, opatrzając mniej więcej takim wstępem:

Jak będziecie w moim wieku, to pewnie zauważycie, że na ludzi nie działają takie hasła jak zróbmy coś, zrób coś. Dlatego więc ten dziadek o którym wspominałem powiedział “Ja idę dziś tam a tam” i wtedy wszyscy z nim poszli. Ale gdyby powiedział “chodźmy tam dziś” pewnie by się nikomu nie chciało…

apteka

Rzecz jasna, wiedzę zdobytą przy piwku od razu zacząłem wykorzystywać. Przykładowo z tych względów nie wspomniałem wiele o czytelniku opisując historyjkę o oporniku w artykule Jak opornik to opornik… - dlaczego czytać książki?, opisałem tam doświadczenia swoje i krowy. Umysłu nie obchodzi czy piszę o sobie, czy pisze o krowie - doświadczenie jest doświadczeniem, a właśnie doświadczenie chciałem przekazać. A artykuł taki zadziała znacznie lepiej niż jakieś hasło promocyjne pt. “czytaj książki”. Gdybym pisał wprost do czytelnika “czytajmy książki” - czytelnik mógłby się poczuć zaatakowany… i uciec ode mnie.

Strzelnica reklamowa…

Powiedz - jak się czujesz, gdy każdy dookoła chce Ci coś sprzedać? - ja się czuję nie najlepiej… a już na pewno w momencie kiedy nie mam zamiaru niczego kupować. Stąd właśnie dlatego, tworzę strony w dwóch różnych kierunkach.

Strony przez siebie tworzone mógłbym podzielić na dwa rodzaje, jedne to takie przykładowo ministrony, które służą szybkiej sprzedaży - klient trafia bo szuka, więc kupuje.

Drugie to takie jak ten serwis o e-biznesie, gdzie człowiek trafia, nie w celu kupienia czegoś… ale w celu dowiedzenia się czegoś. A przy okazji… od czasu do czasu mogę wzbudzić gdzieniegdzie ciekawość czytelnika jakimś nowym produktem, czy też usługą.

Dwie drogi w marketingu

To są właśnie dwie różne drogi jakimi idę w swoich działaniach. Jedna droga szybka i działająca na krótką metę to tzw. performance marketing. Służy praktycznie tylko i wyłącznie sprowokowaniu natychmiastowej akcji (sprzedaż, zapis na newsletter itd.). W tym celu tworzę ministrony, kupuję gdzieś reklamy, wysyłam mailing sprzedażowy itd.

Druga droga to tzw. branding, a więc długotrwałe budowanie świadomości potencjalnego klienta o istnieniu danego serwisu. Tak by w przypadku, gdy się ktoś na coś sam zdecyduje, wiedział gdzie zajrzeć. Przykładowo pomagam w ten sposób Kindze Mądry promować usługę TAO.pl. Wspominam o tym serwisie gdzieniegdzie w artykułach, budując tym samym świadomość istnienia serwisu. A jak komuś się kiedyś zechce umieścić ogłoszenie prasowe w gazecie, będzie wiedział gdzie zajrzeć - w ten oto sposób, nie muszę niczego sprzedawać by sprzedać.

PS: Apropo tej historyjki co przy piwie usłyszałem, czy zauwazyłeś że w tym artykule piszę o sobie? A to tylko dlatego, że dla Twojej pamięci, nie ważne jest o kim piszę, ważne są doświadczenia i logiczny ciąg zdarzeń.

Komentarze i opinie

4 Komentujących to ““Pisze do mnie Ikea, Rossman, Pizza Hut…””

  1. Łukasz J. (33) on marzec 2nd, 2007 5:37 po południu
    4Avatars v0.3.1

    Fajna i ciekawa droga (w zasadzie dwie;) A czy możesz zdradzić, która jest bardziej dochodowa? Czy lepiej tworzyć ministrony i skupić się na doraźnych dochodach, czy mieć jeden konkretny serwis i starać się na nim zarabiać?

  2. precelik (266) on marzec 3rd, 2007 2:18 po południu
    4Avatars v0.3.1

    Witaj,
    To rzecz jasna wszytsko zależy. Robienie jednego dużego serwisu jest długotrwałe - ale znacznie bardizej stabilne i pewne. Bo się tym człowiek zajmuje..coś tam dłubie poprawia.

    Jednak obserwuje wielu takich którzy zaczynają z wielkimi ambicjami i na tym kończą… zrobią fragment portalu nic nie zarobią przez 3 miesiące i sobie w tym momencie odpuszczają.

    Dlatego nakłaniam najpierw do prostych spraw, takich jak ministrona, bo na nich mozna szybciej zarobić. I przekonać się że to działa. Przeciętnie na ministronie nie zarobisz wiele, ale coś zarobisz i jest to prawie że pewne tym sposobem.

    http://pp.ministrona.pl/ministronka-pod-wybrana-ksiazke/ - 4 się już sprzedały o rozwodzie i alimentach

    http://pp.ministrona.pl/wykorzystac-szczegoliki/- 3 się już sprzedały o wspólnotach mieszkaniowych

    noi sprzedaje się dalej.

    Znacznie wiecej na pp zarobiłem na konkretnym serwisie, ale na konkretnym serwisie na efekty znacznie dłużej czekałem. A czekanie to praktycznie jedyna rzecz która ludzi od pp odgania.

    Dodatkowo konkretny serwis ma to do siebie, że dizęki konkretnemu serwisowi, wiesz kto Ja, ja wiem kto Ty :) - To jest wielki plus, gdybym rok temu wystartował z takim blogiem pewnie by wiele osób go olało :) Na ministronach, zlecaniu reklam itd, nikt by nie wiedział kto ja.

  3. Daniel Rydel (18) on grudzień 23rd, 2007 9:34 przed południem
    4Avatars v0.3.1

    Ciekawe jest też, to, że mało osób potrafi czytać bez dialogu wewnętrznego. Przy szybkim i fotograficznym czytaniu nie można w myślach “powtarzać sobie” czytanego tekstu. To powtarzanie wynieśliśmy ze szkoły, czytając na głos i prawdą jest, że tak naprawdę zwalnia to nam proces czytania, bo nie możemy robić tego szybciej niż nasz dialog wewnętrzny w głowie.

    Dlaczego o tym piszę? Bo ludzie czytając tekst np. “Ja idę spać” powtarzają to sobie w głowie, w myślach. Coś jak autosugestia :)

    Zieew.

  4. pizza kraków (1) on luty 7th, 2010 11:30 przed południem
    4Avatars v0.3.1

    widze, ze to moga byc skuteczne sposoby wplywania na inne osoby

Przeczytaj, pomyśl i napisz komentarz - dzięki.





Śledź komentarze do tego wpisu w kanale RSS

Czytaj regularnie i komentuj tego bloga, po umieszczeniu 7-dmiu komentarzy, linki do Twojej strony umieszczone przy komentarzach będą wolne od atrybutów nofollow.

Aby być na bieżąco z tym co się dzieje na blogu subskrybuj kanał RSS (co to jest RSS?)