Dlaczego wróciłem do GPTR?

post scriptumJak zaczynałem działać w ZPP, wyczytałem gdzieś, że nie ma to jak mailing. Naturalną drogą było więc szukanie ofert mailingu. Znalazłem takie na Allegro, ale się ucieszyłem gdy się okazało, że mogę wysłać za 10 zł mailing do kilku tysięcy ludzi, wiedząc, że to nie jest SPAM, nie była to jakaś cudowna lista mailingowa, ale jasno było powiedziane co jest grane, dostają pieniądze za przeczytanie mojego maila – no po prostu wymarzona sytuacja (dodatkowo użytkownik miał wiele pozytywów).

Było to GPTR

GPTR (get pay to read – czy jakoś tak) to serwisy internetowe płacące użytkownikom za czytanie reklam. Serwisy takie skupiają wokoło siebie przeważnie od kilkuset do kilku tysięcy ludzi, którzy próbują coś na tym zarobić – pozostawię to bez komentarza. W każdym razie z reguły są to początkowi, bądź młodzi nie doświadczeni internauci, którzy skusili się na obietnice dużego zarobku. Zarabiają na tym najczęściej tylko właściciele.

W pp zajmujemy się reklamą 🙂

Mam zareklamować jakiś produkt, najlepiej mailingiem (jako to krzyczą dookoła – nie ma to przecież jak mailing) – to też reklamuję, sytuacja idealna. Zareklamowałem jedną książkę, drugą – już ponad 2000 wejść… trzecią, czwartą.. 5000 wejść i ZERO sprzedaży. Ojoj… z tego co kojarzę to bodajże przy 8 tysiącu, ktoś wreszcie kupił jedną książkę – beznadziejnie kiepska kampania reklamowa.

Podobnie jak w przypadku p2p, ludzie do GPTR , nie przychodzą by coś kupić, ale by coś zarobić. Dlatego też wydatek jakikolwiek w ich przypadku w tym miejscu to zwyczajna pomyłka.

Jednak później wróciłem do GPTR

Kilka miesięcy później jednak, wróciłem do mailingów GPTR, po co? W zupełnie innym celu, nie sprzedażowym – chciałem coś spróbować. Skoro ludzie Ci nie mają zamiaru tam nic kupować, nie będę ich do tego przymuszał, mają za to w GPTR co innego. Mają e-maila, umieją go czytać i odbierać- trzeba to wykorzystać.

Ludzie maile czytają…

Skoro użytkownicy GPTR mają e-maila, umieją go czytać i odbierać- to gdzie ja wykorzystuje podobne zjawisko? Rzecz jasna w kursach, newsletterach i innych takich opartych na autoresponderze… to i też zacząłem reklamować Gazetkę Kreatywną w GPTR na pierwsze 2000 wejść około 200 zapisów całkiem miło.

Fakt faktem po kilku dniach jakieś 50 osób z tego 200 się wypisało, ale 150 zostało 🙂 A późniejsze mailingi nawet z innych serwisów GPTR już nie były tak owocne – pewnie korzystają z nich Ci sami ludzie… i po raz drugi się nie zapisują.

Zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz – im mniej rzeczy na stronie było, tym więcej osób się zapisywało. W GPTR – ludzie nie czytają tego co na stronie, nie chodzą po niej, zaglądają i zmykają. Trzeba zatem stworzyć tak stronę, aby jej cel (NOA – Najbardziej Oczekiwana Akcja) był widoczny na pierwszy rzut oka, w moim wypadku zapis na gazetkę. W tym celu stworzyłem nawet specjalną wersję zapisu promowaną w GPTR – bez reklam i innych zbędnych w tym przypadku rzeczy.

This entry was posted on środa, 17 stycznia, 2007 at 11:33 am and is filed under Przykłady (case-studies). You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

8 komentarzy to “Dlaczego wróciłem do GPTR?”

  1. Archon pisze:

    Masz łeb Tomek. Takie myślenie typu “Skoro użytkownicy GPTR mają e-maila, umieją go czytać i odbierać- to gdzie ja wykorzystuje podobne zjawisko?” naprawde jest potrzebne w zarabianiu i to pomaga. Notka ciekawa. Pozdrawiam. 😉

  2. […] Tomek w krainie Partnerów – Dlaczego wróciłem do GPTR? […]

  3. Gabriela pisze:

    Ach ten Get-Paid. To nie jest najlepszy pomysł na zarabianie ale rzeczywiście można go wykorzystać w takich celach jak proponujesz.

  4. Racja. Zarabianie w get-paid to porażka 🙂 Za to w celach reklamowych da się zrobić z tego jakiś tam użytek.. Pozdrawiam.

  5. Pio pisze:

    Czemu oceniacie te programy jako beznadziejne? Bo umiecie postawic blogi, strony? Bo umiecie je slicznie wypozycjonowac? Bo dla Was nie ma miejsca dla szarych zjadaczy chleba? A czy ktos z Was przyjrzal sie dokladnie na czym to polega? Trzeba sie naprawde upocic i narobic zeby tam zarobic. Ze to otepiajaca robota, pewnie jak kazda inna. Ja tam szanuje kazdego kto chce do czegos dojsc nawet na czytaniu maili czy ogladaniu reklam.

  6. precelik pisze:

    Ile z firm GPTR to nie ‘firmy’? w rozumeiniu ustawy o swobodzie działalnosci gospodarczej. Kupując coś u takiego mogę dmniemwyać ze ejest to firma i poprosić o fakturę, zarabiając cs w tym na jakiej podstawie proawnej zostanie to rozliczone? Kto sjest z to rozliczenie odpowiedzialny?

  7. Pio pisze:

    Obiecuje ze sie dowiem 🙂

  8. Pio pisze:

    Z tego co wiem admini maja otwarte dzialalnosci, firmy wiec sa legalnie dzialajacymi firmami wiec jezeli zlecisz takiej firmie reklamowej kampanie napewno dostaniesz fakture (invoice). Od strony “klikacza” ryczalt na zasadzie stalej pracy chociazby jak lekarze. Ja mieszkajac no codzien w Anglii mam latwiej bo moge sie rozliczac z wplywow na konto bankowe a otwarcie dzialolnosi tutaj to 5 min na wypelnienie formularza i znaczek na list

Leave a Reply