Czy ja na blogu pisze bzdury?

Jakieś 3 tygodnie temu popełniłem stronkę Rozwód i alimenty, wszystko co z nią zrobiłem opisałem na blogu w artykule Ministrona pod wybraną książkę

A dziś 🙂 dziś zebrałem pierwszy plon, takiego oto maila z programu partnerskie Złotych Myśli dostałem:

Tytuł maila: Tomku, gratuluję – kolejna prowizja!

Cześć Tomku,

Z przyjemnością informuję Cię, że dosłownie przed sekundą jeden
z klientów, których nam poleciłeś, dokonał zakupu…

…a nasz system automatycznie naliczył Ci prowizję! Tym razem jest
to dokładnie:

6,46 PLN za zamówienie nr xxxxx-xxxxxxxx

Moje gratulacje. 🙂

Ebooki których dotyczy zamówienie:

– Rozwód i alimenty

To tak na wszelki wypadek, jakby ktoś myślał, że na blogu bzdety piszę 🙂

PS: Jak chcesz być na bierząco informowany o bzdurach jakie piszę na blogu pamiętaj o biuletynie partnera (zapis w menu) i kanale rss bloga

This entry was posted on środa, 7 lutego, 2007 at 4:49 pm and is filed under Inne. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

3 komentarze to “Czy ja na blogu pisze bzdury?”

  1. precelik pisze:

    No już 2,5 miesiąca od zrobienia stronki i 7 ebooków sprzedanych.

    7*6 = 42 zł

  2. Roksolana pisze:

    A jak się nie umie ministron robić? Nie umiem sama żadnych stron robić. Blogi założył mi znajomy informatyk i nauczył mnie prowadzenia ich. Ale do ministrony nie będę go zatrudniać, bo to się może nie opłacać.

  3. precelik pisze:

    Hej 🙂 – ministrona to tylko taki termin… kto powiedział że musisz sie dosłownie od tej definicji stosować? sam osobiscie używam skryptu do blogowania w celu tworzenia ministron i całkiem nieźle to mi wychodzi (tworzysz ministronki tematyczne w blogu jako podstrony).

    A tak poza tym naa blogu też idzie zarobić 🙂 serio, jest on jednak inaczej skonstruowany. I tak jak ministrona nie ma innego zadania poza sprzedażą, tak blog ma znacznie więcej zadań, więc sprzedaż gdzieś moze sie rozmyć pomiędzy inne… które też dają pewne korzyści, i trzeba je wykorzystać.

Leave a Reply