Taktyka: Czas pokaże…

Często otrzymuje pytania, czy też prośby o ocenienie jakiegoś pomysłu. I przyznam szczerze nie do końca wiem czasem co mam odpowiedzieć. Sam nie potrafię ocenić zysków ze swoich pomysłów, a co dopiero ocenić potencjał z cudzych… Skąd ja mam wiedzieć czy jakiś blog będzie zarabiał?

Owszem można tu się bawić w analizy słów kluczowych, analizę konkurencyjnych stron, jakieś przewidywanie czy też nawet w kogoś w rodzaju krytyka. Trzeba by też jednak wziąć tu pod uwagę coś co często umyka, a więc konsekwencję, zaangażowanie i upór twórcy w danym temacie by go dalej drążyć – co już nijak nie jest proste od ocenienia… A i to nie wszystko, trzeba by też ocenić jakąś zdolność strony już typowo do zarabiania, jakąś chęć potencjalnych odwiedzających do zrealizowania określonych potrzeb akurat na danej stronie (dwie takie same strony, z dajmy na to reklama kontekstową, z taką samą ilością odwiedzin, lecz z innym tematem przyniosą całkowicie różne zyski i jest to naprawdę zależne od wielu czynników opisanych choćby tutaj). Jak dla mnie to chyba zbyt wiele by poświęcać temu tak wiele czasu… by można było bezbłędnie coś określić (szybciej można zrobić zaczątek strony i zobaczyć co się stanie).

W każdym razie, Ja jakoś tak, przyznam szczerzę, zrezygnowałem ze stawiania dokładnych ocen ‘przed’ zrealizowaniem choćby zaczątku pomysłu. Zaobserwowałem u siebie inną taktykę realizacji pomysłów na stronki, częściej robię coś na ślepo, no prawie na ślepo, kierując się tym co mnie w danej chwili zainteresowało. Rzecz jasna starając się to jakoś spieniężyć, jednocześnie dbając o treść.

To ślepo pogrubiłem, bo co fakt to fakt z biegiem doświadczenia ciężko to nazwać robieniem na ślepo. Te działania są bardziej zorganizowane i bardziej przyjazne osiągnięciu jakiegoś zysku, jednakże daleki jestem od prowadzenia szczegółowych badań na temat efektywności swoich działań. Czasem tylko zauważę jakąś prawidłowość 🙂

Ocena tak zrealizowanego pomysłu przyjdzie sama… po jakimś czasie. Po kilku miesiącach sporadycznego prowadzenia jakiejś strony/bloga po prostu widać czy poniesione nakłady przynoszą jakiś współmierne korzyści. Można rzec coś o tym wiem, gdyż piszę to obserwując trzy stronki postawione około pół roku temu. Na wszystkie trzy czasowo i nakładowo poświęciłem mniej więcej tyle samo.

  • Jedna to blog, minimalne odwiedziny, minimalne zaangażowanie czytelników.
  • Druga to też blog (nawet ta sama skórka), również minimalne odwiedziny, nawet mniejsze od pierwszego ale za to z zaangażowaniem, więcej skończyło się komentarzami, a stronka zarabia na siebie.
  • Trzecia to stronka, na której dosłownie kilka prostych artykułów zdołałem napisać, i widać że warto temat dalej drążyć, bo już dawno zarobiła na siebie.

To by były wyniki jakie dał mi czas… Wg moich przewidywań kolejność miała być trochę inna. Jednak jak to ktoś napisał “najlepszym krytykiem sztuki jest czas”, tak poprzez analogię, napiszę “najlepszym kryterium pomysłu (przynajmniej mojego) też jest czas” . Po tym czasie sporadycznego prowadzenia tych 3 niewielkich projektów, wiem że pierwszego raczej nie warto kontynuować, dwa pozostałe owszem warto drążyć dalej 🙂 I cieszę się, że straciłem wiele czasu na pozycjonowanie pierwszego bloga, po tym pół roku wiem, że bardziej opłaca mi się pozycjonować i dbać o pozostałe dwa.

I tu mała uwaga, gdybym w każdy z tych projektów zainwestował ileś tam pieniędzy, można by rzec porażka w przypadku pierwszego projektu. Tak jednak powiedzieć nie mogę, ponieważ tej pierwszej strony nie usuwam, zawsze przyda się do pomocy choćby jako zaplecze w pozycjonowaniu. To jest jeden wielkich zarabiania w internecie przy minimalnych nakładach, o który raczej ciężko by było w innych dziedzinach.

W innych dziedzinach można internet wykorzystać, by zrobić to co jeden z moich znajomych zrobił. Wymyślił nową usługę, ale zamiast w nią inwestować i uruchomić, poszedł najpierw w minimalizm i zrobił fikcyjną stronę, na której można było tą usługę zamawiać. Następnie włożył trochę pieniędzy w reklamę, by sprawdzić czy będzie jakiekolwiek zainteresowanie.

Niestety oprócz wiedzy o tym czy jest zainteresowanie, czy nie – nie zyskał nic więcej z takiej stronki… na szczęście u nas w programach partnerskich jest inaczej. Po przetestowaniu nadal można stronkę wykorzystać 🙂

Zapewne znajdzie się taki, który chciałby robić non stop coś najlepszego… no pewnie najlepszy byłby jakiś złoty środek. Sam bym chciał 🙂 – ale zastanawiam się czy może właśnie to, a więc eliminacja na przestrzeni czasu nie jest tym złotym środkiem? Można się uprzeć drążyć jeden temat, wyciskać ze strony “ostatnie soki”, czy też optymalizować zarobki na blogu do maksimum, a można w tym czasie zrobić 3 inne zaczątki pomysłów i wybrać ten który bez tego całego wysiłku przyniesie zyski (a pozostałe dwa wykorzystać w innych celach). Co kto woli 🙂

Genialnych pomysłów, które nijak nie przełożyły się na zainteresowanie miałem już sporo… zwyczajnych pomysłów, które zyskały spore zainteresowanie miałem tylko kilka 🙂

This entry was posted on czwartek, 19 listopada, 2009 at 4:41 pm and is filed under Inne. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

2 komentarze to “Taktyka: Czas pokaże…”

  1. Jacek pisze:

    Myślę, że są narzędzia, które z bardzo dużym prawdopodobieństwem są w stanie określić czy dana tematyka na siebie zarobi. Niestety nie wydaje mi się, żeby były dostępne za darmo, a nawet za określoną ilość gotówki.

  2. Tomek (tomq) pisze:

    Ja zaryzykowałbym tezę, że każdy temat może zarobić tylko że… właśnie. IMHO zależy to od inwestycji czyli w moim rozumieniu: pieniądze, czas, poświęcenie, kreatywność itd – wszystko co należy włożyć do środka.
    Pół roku to może być za krótki okres na uzyskanie efektu w określonym temacie (np. bo duża konkurencje i pozycjonowanie wymaga dłuższego okresu czasu).
    Oczywiście niektóre tematy dają łatwiej zarabiać inne nieco trudniej.

Leave a Reply