Gdy najdzie ochota…

Wczoraj spotkałem się z Kubą Ujejskim – dochodowo.pl. Tak mu mówię, że czasem to mam ochotę się wziąć za jakąś zwyczajną pracę…

Bo wszyscy dookoła gdzieś chodzą, gdzieś się spieszą… a ja nie muszę…

Wstaje rano idę na rowerek (przy okazji na zakupy), wracam do domu gotuje obiad. Potem coś czasem porobię… wieczorem czasem gdzieś wyjdę 🙂

Wydaje mi się czasem, że przydałoby mi się jakieś takie zajęcie bardziej podobne do zwyczajnej pracy.

Dał mi kolega jedną dobrą radę, na takie myśli:

Gdy najdzie Cię ochota na pracę, usiądź i poczekaj jak przejdzie 🙂

Zrozumiałem o co mu chodziło jak zobaczyłem wymęczonych i biegających od stolika do stolika kelnerów. Chodzi taki, stara się jak może, dostanie swoją zapłatę i co… i na tym koniec.

Ja też chodzę, staram się.. dostaje zapłatę… ale na tym nie koniec! Mi te maszynki do robienia pieniędzy pozostają na dłużej…

This entry was posted on piątek, 6 lipca, 2007 at 1:12 pm and is filed under Inne. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

4 komentarze to “Gdy najdzie ochota…”

  1. Marcin pisze:

    Przecież Ty Tomku masz pracę…tylko specyficzną ;)…pierwszy raz słyszę żebyś na to narzekał ;p. Zawsze myślałem chcesz mieć właśnie dużo wolnego czasu 🙂
    Najlepszym zapełniaczem wolnego czasu jest – druga połówka 😉

  2. xmakler pisze:

    I jak człowiekowi dogodzić 😉 Dobrze, że przeszła Ci ta ochota… 🙂

  3. Łukasz J. pisze:

    Pokusa zawsze jest…
    zalety normalnej pracy:
    + kontakt z żywymi ludźmi (nie tylko wirtualnymi)
    + stałe źródło dochodu (może raczej… “pewne”)
    + unormowane godziny pracy
    + jasno określone zadania (w PP trzeba je sobie samemu wymyślać;)
    + zdolność kredytowa 😉
    wady:
    – słabe możliwości rozwoju (oczywiście zależy od firmy, ale chyba żadna firma nie wykorzysta w 100% zdolności i umiejętności każdego pracownika)
    – brak pasywnego dochodu (gdy przestajesz pracować, przestajesz zarabiać – no chyba że zarabiałeś tak dużo, że starczyło na inwestycje)

    Matematycznie plusów jest więcej, dlatego pewnie prześladują nas te myśli 😉

    Z drugiej strony – co się stanie, gdy Google zmieni algorytm i wszystkie Twoje ministrony wypadną z rankingu?

  4. precelik pisze:

    Hehe kilka już wypadało… ale za jakiś czas wracało 🙂 Czasem zwyczajnie przesadzałem 🙂 ogóleni to się tym nie przejmuje – szkoda na to czasu…

    “Jak to ktoś mówił jak ktoś podsyla Ci kurczaki to je upiecz”

    Kurczaki w sensie informacje których należy się bać i nimi stresować 😛

    Poza rzecz jasna ministronkami, sa takie rzeczy jak ten blog, jak gazetka kreatywna itd. 🙂

    No i coś bardziej pasywnego jak Złoty Klub, drugi poziom który wreszcie coś zaczyna 🙂

    PS: Własnie znajomy napisał, czy bym nie chciał pracować w jego firmie…. 😛

Leave a Reply